Porto- kraina winem płynąca

Do Porto dojedziecie pociągiem lub dolecicie samolotem. Przy czym koszt tej pierwszej eskapady może być nieco niższy ale pamiętajcie, że z lotniska trzeba jeszcze dojechać do miasta. A czas też ma znaczenie. Szczególnie wtedy przy tak krótkiej eskapadzie.

Za pociąg przepłaciliśmy. Mogliśmy zapłacić w granicach 50 zł a wyszło 100 zł ze względu na fakt, iż za późno kupiliśmy bilety.

Czytaj dalej Porto- kraina winem płynąca

Windy, wina i fado

Zdaje się, że skończyliśmy popijając wiśniówkę?

Dalej, nieco rozbujanym już, ale jak pozytywnym krokiem kierujemy się na południe ku Elevator Santa Justa czyli zabytkowej windzie, w przeciwieństwie do pozostałych jeżdżącej w pionie. Między tłumem turystów usiłujemy przebić się w zupełnie inną część miasta – Bairro Alto. Alfama za nami.

Czytaj dalej Windy, wina i fado

Alfama

Drugiego dnia naszej wizyty postanowiliśmy zwiedzić miasto na tyle na ile było to możliwe. Wcześniej przeczytana książka Pana Kydryńskiego pozwoliła mi na przygotowanie poglądowej trasy, która w znacznej mierze skupiała się na dzielnicy Alfama.

Nie chodziło o to, by zaplanować ganianie od atrakcji do atrakcji lecz o to by, mieć w miarę ogarniętą mapkę i zobaczyć najważniejsze rzeczy bez nabijania dodatkowych kilometrów przy okazji dając sobie przestrzeń na zabłądzenie.

Czytaj dalej Alfama

Garmin test, czyli…

… znowu rower…

Nie było go za wiele, górki toskańskie ponownie mnie pokonały. Planem było zdobycie Vinci, jednak kilka podjazdów, delikatne błądzenie sprawiły, że musiałam wcześniej się poddać i wrócić do Montespertoli, wszystko w towarzystwie sprzętu marki Garmin

Czytaj dalej Garmin test, czyli…