Dookoła Jezioraka

Objazd piątego co do wielkości i najdłuższego jeziora w Polsce miał odbyć się pierwszego dnia, jednak brak energii, pogoda oraz towarzyszące dookoła wydarzenia zrzuciły dłuższą trasę na drugi plan.

Niestety. Nad kondycją trzeba czuwać, mięśnie pielęgnować zaś wydolność rozwijać. Spakowałyśmy nasze ermesy, bułki z nutellą, zapas wody i ruszyłyśmy zgodnie z wcześniej otrzymanymi informacjami (jednak w przeciwnym kierunku). Dla nas jazda pod linijkę to wręcz przeciwności losu. 😉 Postanowiłyśmy rzucić wyzwanie i ruszyć w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.
Z hotelu wskoczyłyśmy na ścieżkę i skierowałyśmy się w lewo, następnie na rondzie znowu w lewo, za mostkiem w lewo. Cały czas śmigałyśmy ścieżką, która w pewnym momencie na chwilę się skończyła.
Ale spokojnie.
Przed przystanią odbiłyśmy w prawo, na skrzyżowaniu w lewo i obrałyśmy kierunek Szałkowo.
Nasze oczy zrobiły się jak 5 złotówki, gdy pojawiła się ścieżka rowerowa, która towarzyszyła nam przez wiele kilometrów…
W Polsce na tak długi odcinek, wyodrębniony z pasa dla samochodów, chyba jeszcze nie trafiłyśmy.
Śmigamy, machamy.

15_05_2016_1 15_05_2016_2 15_05_2016_3 15_05_2016_5 15_05_2016_6 15_05_2016_7

Panowie kazali udać się do kościółka w Borecznie i tam właśnie zmierzałyśmy.

Wskazówka
Jeśli pojedziecie rowerami trekkingowymi (broń Boże szosowymi!) to kilka km za Szałkowem nie musicie skręcać w kierunku Makowa, bowiem prosto wiedzie dobra droga szutrowa, która prowadzi do miejscowości Sąpy. Przed Wami pojawi się Urowo, Duba i Boreczno.

Boreczno i kościół
Budowla pochodzi z XIII w., gdy zajechałyśmy na miejsce akurat odbywała się msza. Wbrew pozorom nie  „13” nie byłaby sobą gdyby nie zajrzała do środka.
Tak, tak. Wszyscy, którzy znają Kierownika wiedzą, że do pobożnych nie należy, ale jednocześnie nie zalicza się do grona osób, które ignorują miejsca ze względu na ich umiejscowienie w szczeblach religii.
Jakie było wrażenie?
Jeśli będziecie tamtędy przejeżdżać to zalecamy wstąpienie do Kościoła. Niestety przez msze nie było dane dokładne obejście wnętrza, jednak sam rzut okiem na ołtarz niesie na usta słowa „O rety!”.

15_05_2016_8 15_05_2016_10

Z Boreczna ruszyłyśmy na Międzychód a następnie na Rudnię (w zasadzie to droga w prawo prowadziła na Międzychód a w lewo na Rudnię). Zdecydowałyśmy się na tę drugą miejscowość, ponieważ na mapie była zaznaczona piękna, szeroka droga. Taka szeroka, że po przejechaniu kilku km miałyśmy wstrząs mózgu. 😉

15_05_2016_11

Tak. Generalnie wertepy, które prowadzą do gospodarstwa. Tam zaś pełno psów, które co prawda nie będą Was gonić, ale zdecydowanie obudzą zmarłego i dadzą znać właścicielowi, że ktoś pojawił się w okolicach jego posesji.
Sympatyczny Pan wskaże Wam odpowiedni kierunek. 😉
Patrząc na bramę wjazdową do gospodarstwa musicie odbić w prawo.

Uwaga!
Jest to droga dla wytrwałych i zdecydowanie nie polecamy jej krótko po deszczu.
Pełno błota, momentami rower trzeba poprowadzić… Ba! W głowie rodzi się zapytanie, czy ktoś tu sadzi ryż?!
Mimo tak nieprzychylnej opinii są to idealne warunki do wywrotek i testowania sprzętu wprost z serwisu.
Tylna przerzutka znowu poobijana i zapchana gliną, wodą i błotem… W zębach aż rzęzi, rękawiczki mogą służyć za drogie urządzenie do peelingu z naturalną maseczką błotną.

No nic…
Co się robi kiedy życie dołuje?
Mówi się trudno i… jedzie się dalej! 😀

15_05_2016_13 15_05_2016_14 15_05_2016_15 15_05_2016_17 15_05_2016_18 15_05_2016_19 15_05_2016_20 15_05_2016_21

Kanał Dobrzycki

Po drodze warto zarejestrować miejscowość Dobrzyki z jednym z najstarszych kanałów – Kanałem Dobrzyckim. Jego historia również jest ciekawa. Powstał w XIV w., mimo zapowiadanych z różnych stron problemów. Różnica między jeziorem Ewingi a Jeziorakiem wynosi raptem 5 m. niemniej jednak jest to wysokość, która sprawiała, że jezioro Ewingi zmniejszało swą powierzchnię. Budowla grobli zakończyła ten proces, zaś powyższe czynniki przyczyniły się to do wydłużenia kanału. Samo jezioro Ewingi uchodziło za jedno z najbardziej zanieczyszczonych jezior. Aktualnie wraca do żywych i rozwija się.

15_05_2016_22 15_05_2016_23

Jerzwałd

Kolejnym punktem wycieczki jest miejscowość, w której spoczął Pan Zbigniew Nienacki, czyli twórca historii Pana Samochodzika. Poza miejscami pamięci po autorze warto zwrócić uwagę na pompę przeciwpożarową – Zosia, która została wydobyta z jeziora. Imię nadał jej jeden z nieszczęśliwie zakochanych mężczyzn, którego ukochana – Zofia – wybrała innego mężczyznę.

15_05_2016_25

Z Jerzwałdu kierujemy się na Siemiany, gdzie warto wspiąć się na wieżyczkę widokową. Nie jest może wysoka, jednak wzrokiem obejmiemy zdecydowanie więcej niż z poziomu lądu.

15_05_2016_26 15_05_2016_27 15_05_2016_28

Dalej już tylko droga przez las.
Co, gdzie i jak?
Najlepiej będzie jak zerkniecie na podgląd naszej trasy.

 

Same w pewnym momencie pobłądziłyśmy, bowiem znaki na drzewach zniknęły. W Polsce brakuje jeszcze genialnych oznaczeń jakie spotkałyśmy na poprzedniej wyprawie.
Na każdej krzyżówce (nawet leśnej) znajduje się drewniana tabliczka informująca, dokąd dojedzie się po wybraniu konkretnej ścieżki oraz jak duży dystans nas dzieli od tego miejsca.
Burmistrzu Iławy, zapraszamy na intensywne konsultacje z Piotrem – to człowiek, który wie czego oczekują rowerzyści, jego wkład w rozwój tego miejsca jest gigantyczny! Na dodatek, sam jeździ i słucha uwag innych. A to najcenniejsze wartości u osób, które mogą coś zmienić.

15_05_2016_30 15_05_2016_31 15_05_2016_32

Dla nas miłym akcentem było spotkanie turysty (przy kamieniu upamiętniającym 1000 rocznicę chrztu Polski). Dlaczego? Turysta przyjechał pozwiedzać okolice z… Rostocku, czyli miejsca, które eksplorowałyśmy równo rok temu!

15_05_2016_33 15_05_2016_34

Cała droga była w miarę znośna pogodowo. Początkowo troszkę słońca, do tego standardowo wiatr, ale kiedy dosłownie na kilometr przed hotelem dopadł nas grad, nie wiedziałyśmy jak reagować.
Śmiech, dezorientacja.
No i cały plan wyjazdu na myjnię okazał się zbyteczny.
Największym problemem był dla nas jednak fakt, że…
Nie, nie to, że uderzenia drobnych kuleczek lodowych powodują dyskomfort czy ból.
Problemem było to, że zmokną nasze ubrania. 🙂

Jednak ermesy znowu zdały egzamin 😉 Jeszcze trochę i opiszemy ten produkt specjalnie dla Was.

15_05_2016_35 15_05_2016_36 15_05_2016_37

Tymczasem żegnamy się.

Wszystkich zapraszamy do Iławy na podróż naszym śladem. A dla pierwszej osoby, która znajdzie jedną (jedyną naklejkę) jaką zostawiłyśmy – nagroda niespodzianka. 😉

Uwaga !

Autor

Szprychy w trasie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *