Porto- kraina winem płynąca

Do Porto dojedziecie pociągiem lub dolecicie samolotem. Przy czym koszt tej pierwszej eskapady może być nieco niższy ale pamiętajcie, że z lotniska trzeba jeszcze dojechać do miasta. A czas też ma znaczenie. Szczególnie wtedy przy tak krótkiej eskapadzie.

Za pociąg przepłaciliśmy. Mogliśmy zapłacić w granicach 50 zł a wyszło 100 zł ze względu na fakt, iż za późno kupiliśmy bilety.

Startowaliśmy z dworca Santa Apolonia w Lizbonie (mieliśmy najbliżej), a wysiadaliśmy w Porto na dworcu Campanha

Bilety możecie kupić online

https://www.cp.pt/passageiros/pt

Uwaga, trzeba się zarejestrować i podać dane osób podróżujących.

Nocleg

R. do Duque de Loulé 184 Residencial Lunar

http://www.residenciallunar.com/

Może nie jest to miejsce z milionem gwiazdek, ale warunki w postaci pokoju z łazienką, wygodnych łóżek i małego balkonu jak dla mnie są zdecydowanie luksusowe 😉

Cena – ok. 50 zł / os (w 3-osobowym pokoju)

 

Po szybkim prysznicu zrezygnowaliśmy z drzemki i pełnie braku energii ruszyliśmy w miasto.

Już na pierwszy rzut oka miasto zdawało się być odmienne od Lizbony. Na uliczkach zdecydowanie mniej turystów, jeszcze mniej obcokrajowców mieszkających tam na stałe. Dookoła jakby spokojniej, mniej wytwornie.

Tak naprawdę nie mieliśmy za wielu pomysłów na to miejsce. Przygotowałam dla Was propozycję spaceru jednak nasz wyglądał zdecydowanie inaczej. Było kilka punktów na mapie, których nie ominęliśmy – oto najważniejsze z nich.

1. Kościół św. Ildefonsa

pochodzący z XVIII w. kościół pięknie zdobiony wspomnianymi wcześniej azulejo przedstawiającymi sceny z życia św. Ildefonsa a także sceny biblijne.

2. Rua Santa Catarina

– turystyczno – handlowa ulica, w której starodawny styl przeplata się z nowoczesnością w jej najgorszym wydaniu – różowe rury na jednym z budynków. Panuje tutaj straszny tłok. Dla mających czas – to tutaj znajdziecie kawiarnię Majestic, w której powstawała (podobno) książka o przygodach słynnego czarodzieja z błyskawicą na czole. Słynie ona również z faktu, iż jest najbardziej luksusową kawiarnią w Porto.

3. Chapel Of Souls

przepiękny kościół z XVIII w. pokryty azulejo ze scenami z życia św. Franciszka z Asyżu oraz św. Katarzyny, nie sposób go ominąć

 

4. Urząd Miasta, pomnik Almeidy Garretta i plac przed nimi

w pobliżu porozstawiane są ławeczki, krzesełka, stoliki, gdzie można przysiąść i zjeść zapasy skryte w plecaku

5. Clerigos Tower,

barokowy symbol miasta z XVIII w. z przylegającym do niego Kościołem Kleryków, za namową Asi weszliśmy do środka, gdzie akurat odbywała się uroczystość zaślubin

6. Kościół Karmelitow,

z XVII w, i Kościół Trzeciego zakonu

7. Fontanna Lwów,

która wbrew nazwie nie przedstawia lwów a gryfy.

 

8. Najważniejsza dla mnie była księgarnia Lello

jedna z najpiękniejszych księgarni na świecie.

Drugim powodem wizyty w tym miejscu literacki towarzysz w dzieciństwie, czyli Harry Potter

Podobno księgarnia stanowiła dla J.K Rowling źródło inspiracji dla stworzenia magicznych miejsc jakie ukazują się po przejściu na dworcu przez peron 9 i 3/4

Niewątpliwie podpisuję się pod tymi przypuszczeniami. Przepięknie zdobione drewnianymi żłobieniami wnętrze, którego centralnym punktem są również drewniane schody z czerwonym akcentem nadającym im charakteru szlachetności.

Warto również rzucić okiem na witraż w centralnym punkcie sufitu z mottem „Decus in Laborare”, czyli „w pracy jest honor”

Nie wspomnę o szynach na wózki do przewożenia książek … wsteep 4 euro. Uwaga nie wolno wchodzić z plecakami!

9. Plac Henryka Żeglarza, Pałac Giełdy, Targ Ferreira Borges

z surową architekturą łączącą żelazo szkło i beton

Po wizycie w księgarni nie mieliśmy w 100 % określonego kierunku, naradzaliśmy się, pojawiały się głupie propozycje drzemki. Nie, nie, nie. Sen to strata czasu.

Trzeba maszerować, zwiedzać, podziwiać. Girki prowadziły nas mniej więcej ku rzece, którą planowaliśmy przekroczyć jeszcze przed zachodem słońca by oddać się przyjemności zwiedzania winnic.

10. Praca da Ribeira i Cais da Ribeira

owładnięte przez turystów wybrzeże rzeki, to tutaj szukajcie ekskluzywnych lokali by zjeść obiad, nocą spodziewajcie się koncertów.

11. Aminhas da Ponte

kapliczka upamiętniająca katastrofę z 29,03,1809 r kiedy to zginęło ponad 4 tys mieszkańców Porto. Uciekali oni przed wojskami Napoleona po moście utworzonym z barek, most nie wytrzymał obciążenia w konsekwencji ratujący się przed agresją wroga mieszkańcy zginęli porwani przez nurt rzeki.

Teraz z mostu urządzane są skoki do wody w celach rozrywkowych, więc niech Was nie zdziwi widok roznegliżowanego mężczyzny zagrzewającego stojących na wybrzeżu turystów do klaskania . Kilkanaście minut później rzuci się do rzeki i zostanie wyciągnięty przez wcześniej popisujących się panów na jetski

12. Ponte Luis I –

jeśli jego wygląd przywoła na myśl słynną wieżę Eiffela to bardzo dobrze, ponieważ twórca mostu był uczniem mistrza Gustave’a Eiffela. Budowa mostu trwała 5 lat , uroczyste otwarcie przypadło na rok 1886 .

Most jest dwupoziomowy, dolny poziom służy dla kierowców samochodów i pieszych, zaś górny, zdecydowanie lepszy, dla linii metra i pieszych. Niestety pierwszego dnia osiągnęliśmy ten niższy poziom i…

… dotarliśmy w zagłębie wina Porto, czyli

13. Vila Nova De Gaia

tutaj zdecydowanie się przebudziliśmy 😉

Wybór padł na

https://www.quintadoscorvos.pt/en/

czy słusznie? Tego nie wiemy. Za 7 euro od osoby odbyliśmy spacer w towarzystwie Pani przewodnik, która przybliżyła nam procesy powstawania poszczególnych gatunków win, by na końcu zaprosić nas na degustację.

Uwaga!

Wino porto jest winem wzmacnianym, co oznacza, że jego moc może wahać się nawet

pomiędzy 18 a 22 % .

14. Barcos Rabelos,

które aktualnie są już częścią panoramy Porto dawniej zaś służyły do transportu wina

 

15. Po tej wykwintnej części wycieczki uznaliśmy, że najwyższa pora by sprawdzić jak smakuje lokalny przysmak czyli francesinha.

Zamówiliśmy po 1 szt w akompaniamencie frytek i piwa. To co pojawiło się na naszych talerzach/miskach przerosło nasze oczekiwania, jednak gorzej było po pierwszym zanurzeniu sztućców w kanapce.

Tam chyba było wszystko. Kilka rodzajów kiełbasy, boczek, tona sera, jajko na kanapce, kolejna tona sera, zupa pomidorowa, kotlety … Ło matko. Ledwośmy to przeżuli. Jak się okazało… francesinha dobra również po ślubie 😀

16. Niby zapchani, ale nie na tyle by zrezygnować z jeszcze jednej atrakcji, która wyrosła przed nami, czyli budynek Espaço Porto Cruz

przy Largo Miguel Bombarda 23,

Strzał w dziesiątkę.

Bar na dachu, przepiękny widok na Porto nocą, most, wino. I ogromny smutek. Na drugi dzień czeka nas smutny powrót do szarej rzeczywistości, to koniec tej wspaniałej przygody, koniec pięknych chwil w oddali od codziennych problemów… Przy tych wszystkich emocjach przypomniało się również kolanko, które po kontuzji w maju jednak nie odzyskało jeszcze dawnej energii i jak nagle łupnęło to łzy pojawiły się niezależnie od mej woli.

 

ciąg dalszy nastąpi…

 

Sandra Mielczarek

a.k.a.

13Traveler

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *