Powrót do rzeczywistości

Tego dnia odłączała się od nas Asia, która musiała jeszcze wrócić z Porto do Lizbony, skąd miała samolot do szarej rzeczywistości, tj Polski. Nie odpuściliśmy jednak i troszeczkę pospacerowaliśmy po mieście,

Zaliczyliśmy historyczne centrum z Terreiro da Se na czele.

Katedra Se,

która była świadkiem najważniejszych wydarzeń kraju, w tym ślubu królewskiej pary, której potomkiem był Henryk Żeglarz. Budowa katedry zakończyła się w XIII. Na placu przed katedrą stoi pręgierz.

udała nam się znaleźć wejście na górną część mostu Ludwika. Przechodząc rzućcie okiem za siebie – przepiękny mural/obraz z ręki

Frederico Draw

http://www.fredericodraw.com/AN-FI-TRI-AO-PT

Rozkoszując się smakiem słodkiego mocnego porto, zapachem i widokiem na Porto żegnaliśmy się z miastem.

Nie tak prędko!

Jeszcze wycieczka na plażę.

Odprowadziliśmy Asię do hostelu, skąd zabrała swój bagaż i popędziła na pociąg, my zaś zamieniliśmy kilka słów z pracującą w lokum panią i zdecydowaliśmy, że jedziemy ostatni raz rzucić okiem na Ocean Atlantycki.

Łapiąc autobus turystyczny linii 500 ruszający z placu Wolności. Cena za przejazd – w okolicach 1.5 euro.

Trasa niezwykła, wzdłuż wybrzeża (aż chce się polecieć z rowerem). Cel to plaża Matosinhos, uważana za największą w okolicach Porto.

Tam już tylko zahaczyliśmy o sklep, zakupiliśmy 2 butelki Casal Garcia i leżeliśmy na plaży napawając się ostatnimi chwilami w Portugalii. Pożegnało nas soczyste słońce pięknie tonące w falach oceanu.

Sandra Mielczarek

a.k.a

13Traveler

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *